Bringstone Wydawnictwo

Pocałujcie mnie
wszyscy w dupę

Satyryczny utwór muzyczny inspirowany duchem satyry Juliana Tuwima.

Autor tekstu: Antoni Bringstone
Muzyka i wykonanie: AI (Suno)
Wsparcie koncepcyjne i produkcyjne: ChatGPT

O utworze

„Pocałujcie mnie wszyscy w dupę” to satyryczny utwór muzyczny o świecie presji, dogmatów, cenzury, zbiorowego strachu i nowoczesnej hipokryzji.

To głos sprzeciwu wobec stadności, pustych haseł, medialnego wzmożenia i obowiązkowego zachwytu tam, gdzie powinno jeszcze działać myślenie.

Tekst może być kopiowany, rozpowszechniany i cytowany bez ograniczeń, pod warunkiem podania autora: Antoni Bringstone.

Dane utworu

Tytuł: Pocałujcie mnie wszyscy w dupę

Autor tekstu: Antoni Bringstone

Inspiracja: duch satyry Juliana Tuwima

Muzyka i wykonanie: AI (Suno)

Wsparcie koncepcyjne i produkcyjne: ChatGPT

Jeśli cytujesz lub udostępniasz tekst, podaj autora.

Tekst utworu

Pocałujcie mnie wszyscy w dupę Tuwimie, nie miej nam za złe, że dziś w naprawę wierzyć źle; tyś klął na buców swojej daty, my mamy buców całe światy, tyś chciał ich leczyć piórem, sztuką — ja już machnąłem ręką i mówię grzecznie światu: pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy od klimatu, końca świata, co z każdej chmury kręcą bata, co chcą przez strach człowiekiem rządzić i cudzym sumieniem cudze domy sądzić, co cudzy koszt nazywają cnotą — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy od pandemicznej tresury, od masek, taśm i złej brawury, co raz kazali siedzieć cicho, raz bać się kaszlu, ludzi, licho, co nawet lasy w kraju zamknęli — a dziś udają, że nic nie wiedzieli — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy, co świątynie zamknęli w trwodze, gdy wam kazano — padliście w zgodzie, co wiernych z Boga spędzali w ciszy, a pasterz milczał, gdy owca dyszy, uczciwych księży precz wyrzucali — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy od płciowych nowych dogmatów, od stu etykiet, tysiąca tematów, co chcą poprawiać naturę słowem i chaos sprzedać ludziom jako postęp nowy, co dzieciom mącą prosty porządek — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy, rachmistrzowie krwi i skóry, co ludzi dzielą na rubryki, mury, tym dają winę, tamtym łaskę, tu kleją łatkę, tam opaskę, a człowiek znika pod tabelką — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy od wojennej świętej piany, co cudzą śmiercią grzeją ekrany, co z miękkich fotli, z ciepłych studiów dmą w wielkie hasła bez skrupułów, lecz zawsze cudzym synem płacą — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy, co na trumnach władzę bierzecie, we mgle półprawd kraj cały niesiecie, co obcym panom służycie wiernie, a własnym każecie milczeć bezczelnie, na cudzej śmierci robiąc karierę — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy od migracji bez hamulca, co z cudzych domów robią dworce, co każdy sprzeciw zwą występkiem, a chaos sprzedają miłosierdziem, sami bezpieczni, innych pod cios — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy, cenzorowie nowych czasów, od regulaminów i hałasów, co wolność słowa wielbią święcie, lecz tylko we własnym zaklęcie, co prawdę tną jak stary papier — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy od „mowy nienawiści”, co niosą knebel zamiast myśli, co za pytanie, żart czy zdanie już szyją śledztwo, przesłuchanie, a za pogląd chcieliby celę — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy, polityczni obiecywacze, co przed wyborcą płaczą, skaczą, co dają raj w ulotce, spocie, a potem pustkę, kurz i błoto, co od lat karmią naród frazą — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy, medialne trąby jerycha, co z plotki lepią strach i pychę, z bzdury robią objawienie, z wrzasku fachowe oświecenie, co pustkę sprzedają za podnietę — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy, eksperci od wszystkiego, od Boga, wojny i chorego, od szkoły, giełdy, duszy, chleba, co zawsze wiedzą, kogo trzeba, rano grzmią, wieczorem miękną — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Wy wszyscy razem, jednym chórem: od strachu, mody, presji, bzdury, od ras, etykiet, wojen, granic, od pustych haseł bez różnicy, od knebla, kłamstwa, starej trupy — pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Bo wolę zostać sam przy ścianie, niż z tłumem tańczyć wasze zdanie, wolę mieć rozum, choć niemodny, niż wasz entuzjazm gładki, zgodny, wolę odrzucić waszą grupę — więc pocałujcie mnie wszyscy w dupę.